Budżet studenta, czyli jak opłacić studia w innym mieście

nauka
Treści źródłowe: http://www.sxc.hu/
Już za kilka dni rozpocznie się kolejny rok akademicki. Wielu studentów powoli opuszcza więc rodzinne kąty, wyjeżdżając w poszukiwaniu wiedzy do innego miasta. Lecz studia to nie tylko godziny spędzone na wykładach i w bibliotece, czy imprezy w akademikach i klubach studenckich. To również spore wydatki. Jak przygotować na nie studencką kieszeń?

Za co zapłacisz na uczelni
Już sama próba dostania się na studia kosztuje. Wysokość opłaty rekrutacyjnej jest zmienna i zależy od decyzji uczelni, zwykle waha się jednak pomiędzy 60 a 90 PLN dla każdego kierunku. Składając dokumenty na kilka z nich trzeba jednak zapłacić za każdy. Legitymacja, która nie tylko będzie zaświadczać status studenta, ale również będzie kartą biblioteczną i kartą miejską także kosztuje. Ambitni studenci myślący o drugim kierunku powinni także pamiętać, że zgodnie z ustawą „Prawo o szkolnictwie wyższym” bezpłatnie studiować można tylko jeden kierunek. Za każdy kolejny trzeba zapłacić. Wysokość tej opłaty naliczana jest na podstawie punktów ECTS. Każdy student ma przyznaną darmową pulę tych punktów, która wystarcza na jeden kierunek i ewentualne pojedyncze zajęcia dodatkowe. Kiedy pula „ECTSów” zostanie przekroczona, za każdy trzeba zapłacić zgodnie z ustalonym przez uczelnię cennikiem. Zwykle jest to od 50 do 60 PLN.

Studenci, chcący podczas studiów pracować także będą musieli ponieść dodatkowe koszty. Studia niestacjonarne są bowiem płatne. Wysokość czesnego zależy od uczelni, jednak w najlepszym wypadku jest to wydatek rzędu 1,4 tys. PLN za semestr, w najgorszym – około 7 tys. PLN.

Opłaty związane ze studiami
Oprawcowane przez: Expander
Treści źródłowe: Expander


Bezpieczne zasilenie portfela
Źródeł finansowania studiów jest kilka. Pierwszym z nich są stypendia oferowane przez uczelnie, samorządy czy instytucje. Niestety spełnienie wszystkich kryteriów wymaganych do przyznania takiej pomocy jest trudne i niewielu osobom się to udaje. Stąd wielu studentów decyduje się na skorzystanie z kredytu studenckiego, który jest najtańszą i najbezpieczniejszą formą pożyczki dla osób uczących się.
Jeśli rozpoczynając studia nie mamy odpowiednich oszczędności oraz nie możemy liczyć na wsparcie bliskich, warto zastanowić się nad kredytem studenckim – radzi Jarosław Sadowski, Expander. – Jest to bezpieczne i stałe źródło pieniędzy. W czasie studiów i przez 2 lata po ich ukończeniu odsetki od kredytu spłaca państwo. Po tym czasie zaczyna się dopiero spłata rat. Wtedy też zaczyna się naliczanie odsetek, ale oprocentowanie jest bardzo niskie, równe połowie stopy redyskontowej NBP. Co więcej, w szczególnych przypadkach zadłużenie może zostać umorzone w części bądź całości.

Studenci, którzy nie chcą skorzystać z tej możliwości, powinni zastanowić się nad rozpoczęciem pracy. Znalezienie zatrudnienia, które na dodatek nie będzie kolidowało z zajęciami na uczelni nie jest łatwe, ale nie jest też niemożliwe. Pomocne mogą być tu portale studenckie, które zamieszczają oferty pracy i stażów. Co więcej, praca zarobkowa to okazja do zdobycia doświadczenia zawodowego. Pracodawcy często doceniają aktywność i zaradność przyszłych pracowników, nawet jeśli zamiast w banku, dorabiali jako kelnerzy.

Studenckie cztery kąty
Kolejnym istotnym punktem w studenckim budżecie jest mieszkanie. Osoby wyjeżdżające na studia do innych miast mają przed sobą trzy możliwości. Najtańszym rozwiązaniem jest poszukanie miejsca w akademiku. Ceny są różne, w zależności od ilości osób zakwaterowanych w pokoju oraz jego standardu. Domy studenckie oferują pokoje jedno- lub wieloosobowe. Ich cena różni się w zależności od miasta oraz wielkości pokoju. Drugim rozwiązaniem jest wynajęcie mieszkania. Jest to popularne wyjście dające więcej swobody niż akademik, będące niestety również droższe. Na rynku dostępnych jest wiele ofert dla studentów, m.in. istnieje możliwość wynajęcia pojedynczych pokoi, mieszkań a nawet całych domów. Ceny są bardzo zróżnicowane w zależności od standardu, lokalizacji i metrażu.

Największe znaczenie ma też miasto, w którym zdecydujemy się studiować. Najtańsza pod tym względem jest Łódź, najdroższa – Warszawa. Trzecim rozwiązaniem jest kupno mieszkania. Jest ono oczywiście najdroższe, lecz warte rozważenia. Studenci zwykle nie dysponują odpowiednimi środkami, nie mają również wystarczającej zdolności kredytowej, aby móc ubiegać się o kredyt hipoteczny. Wyjściem może być jednak wsparcie rodziców, którzy wezmą na siebie takie zobowiązanie. Dlaczego warto? – Obecnie sytuacja na rynku mieszkaniowym jest bardzo korzystna dla kupujących. Ceny nieruchomości istotnie spadły, więc mieszkanie dla studenta można kupić po atrakcyjnej cenie. Ponadto dzięki spadkom stóp procentowych w naszym kraju poprawiła się dostępność kredytów hipotecznych. Zdolność kredytowa jest istotnie wyższa niż przed rokiem, a raty niższe. Poza tym do końca roku nadal można jeszcze uzyskać kredyt nawet na 100% wartości nieruchomości. – twierdzi Jarosław Sadowski, Expander.

Własne mieszkanie daje możliwość usamodzielnienia się oraz gwarantuje spokój potrzebny do nauki i odpoczynku, czego niestety nie są w stanie zapewnić akademiki ani mieszkania wynajmowane grupowo. – Co więcej, własną nieruchomość można w każdym momencie wynająć. Wynajem nieużywanych pokoi innym studentom podczas studiów to dobry sposób na stabilny budżet. Po zakończeniu studiów w takim w takim mieszkaniu można zamieszkać samemu bądź udostępnić je najemcy – twierdzi Jarosław Sadowski, Expander.

Korzystna alternatywa
Wielkie ośrodki akademickie przyciągają rzesze studentów. Niewielu z przyszłych żaków rozważa jednak kształcenie się poza dużymi aglomeracjami. Tymczasem uczelnie usytuowane w mniejszych miastach prezentują podobny poziom nauczania, oferując jednocześnie niższe opłaty.  – Studia na uczelniach położonych w mniejszych miejscowościach, poza wielkimi ośrodkami akademickimi mogą być ciekawą alternatywą dla studentów – twierdzi dr Elżbieta Stokowska–Zagdan Prorektor do Spraw Studenckich i Dydaktyki PWSZ w Skierniewicach. – Poziom ich nauczania stoi na bardzo wysokim poziomie. Naszą kadrę akademicką stanowią np. wykładowcy z uczelni łódzkich i warszawskich, co pozwala nam konkurować ze szkołami wyższymi z wielkich ośrodków. Ponadto, mamy niższe limity miejsc na poszczególnych kierunkach. Nauka w mniej licznych grupach jest efektywniejsza, a studenci stają się dla wykładowców mniej anonimowi.
Treści źródłowe: Żarówka PR i Marketing
Oprawcowane przez: Weronika Seweryn
2017/12/01, 15:05
Do góry
Zamknij
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki.